Założenie miasteczka

Kuty to miasteczko założone w 1715 r. przez Józefa Potockiego, wojewodę kijowskiego. Znajdowało się na szlaku handlowym łączącym południowe rubieże województwa ruskiego z północnym obszarem wpływów Imperium Osmańskiego. Był to ośrodek miejski o drugorzędnym charakterze, wspierający gospodarczo nieodległe miasta Kołomyję i Stanisławów. Zaplecze gospodarcze Kut miało znaczny wpływ na lokalny rynek, także ze względu na pobliską granicę z Bukowiną, ku której do Wyżnicy prowadził trakt przez rzekę Czeremosz. Zgodnie z wolą fundatora miasto było otwarte na wszystkie nacje osadników. W początkowym okresie dominowali w nim Żydzi i Ormianie. W czasie wizytacji rzymskokatolickiego arcybiskupa lwowskiego Jana Skarbka w 1721 r. wzmiankowano jedynie o 20 osobach obrządku rzymskokatolickiego zamieszkujących Kuty. Potocki zwolnił nowych osadników z obowiązków podatkowych, z wyłączeniem „(…) wymiaru młyńskiego, za który dziesiątą miarę od wszelkich słodów, surowców, zbóż w młynie moim dawać mają na prowent mój (…)”, na okres pięciu lat (tj. do 1720 r.). Dynamika rozwoju gospodarczego miasta uzależniona była nie tylko od zwolnień podatkowych, ale także od przywilejów na samorząd gminny i przywilejów religijnych.

Początki gminy ormiańskiej

Zróżnicowana struktura etniczna osadników stanowiła cechę typową dla tego terenu i czasu. Osobliwością w przypadku Kut był znaczący udział Ormian mołdawskich w procesie osadniczym, choć należy podkreślić, że ci orientalni przybysze już od kilku wieków znajdowali gościnę na terenie państwa polskiego. Polscy Ormianie mieli swój Kościół ze stolicą we Lwowie, uformowane elity i ugruntowany prestiż grupowy. Stanowili, podobnie jak Żydzi, społeczność przedsiębiorczą, mile widzianą w nowo utworzonym ośrodku miejskim. Nie dziwi zatem fakt, że i ta grupa cieszyła się uznaniem założyciela Kut i otrzymała odrębne przywileje (choć dopiero w 1727 r.). Do wprowadzenia porządków na wzór Stanisławowa został oddelegowany Krzysztof Jakubowicz, wójt ormiański ze Stanisławowa. Doprowadził on do spotkania w siedzibie proboszcza w Kutach, podczas którego wybrano rajców ormiańskich w osobach: Krzysztofa Szadbejowicza, Doniga Wartanowicza, Bogdana Axentowicza, Marko Hankiewicza oraz Wartana Antoniewicza. Spośród nich wyłoniono pierwszego wójta ormiańskiej gminy w Kutach, został nim Krzysztof Szadbejowicz. Ustalono wówczas obowiązujące w przyszłości reguły powoływania władz gminnych. Rajców wybierano w siedzibie proboszcza raz w roku za pośrednictwem „krysek całego pospólstwa (ormiańskiego)”. Rajcy mieli także wskazywać dwóch marszałków, odpowiedzialnych za pobór podatków od gminy. Wójt i rajcy wybierali „czterech godnych z pospólstwa mężów”, aby wspólnie ustalać wszelkie podatki nakładane na gminę „według sumienia”. Ormianie zaczęli przybywać do nowego ośrodka od początku jego istnienia. O tej akcji osadniczej wspomina ks. Sadok Barącz, wymieniając, wspomnianego wyżej „pierwszego założyciela” Krzysztofa Szadbeja (Szadbejowicza), nazwanego z tego powodu „Osadcą”. Sławny dominikanin wspomina także proboszcza kuckiej parafii ormianskokatolickiej ks. Grzegorza Wartanowicza, którego lokalna gmina ormiańska „własnym kosztem utrzymywała”. Pierwszy znany spis Ormian z Kut (ststus animarum) pochodzi z roku 1782. W dokumencie odnotowano z imienia i nazwiska wszystkich ormiańskich gospodarzy oraz stan liczebny ich rodzin. Spis obejmuje 102 rodziny (łącznie 396 Ormian). Dla porównania w tym samym dokumencie odnotowano wszystkich gospodarzy „nacji polskiej” wraz ze stanem liczebnym ich rodzin. I tak polskich rodzin było 47 (łącznie 141 osób). Kolejne, dotychczas odkryte, spisy Ormian z Kut pochodzą z lat 1791, 1808 oraz 1822 roku. Dokumenty te różnią się pod względem zawartych informacji i sposobu redakcji, niemniej pozwalają na w miarę precyzyjną rekonstrukcję stanu liczebnego społeczności ormiańskiej przełomu XVIII i XIX wieku.

Rok Liczba Ormian
1782 396
1808 804
1822 899


Świat zawodów i profesji Kutczan


Interesujący wydaje się wgląd w zróżnicowany świat profesji nadgranicznego miasteczka u schyłku XVIII wieku. Taką szansę daje dokument austriackiej biurokracji podatkowej, systematyzujący poszczególne domy w Kutach według „przełożenia przyczyn dla których podatkowania, albo przeciwnie uwolnienia od podatku żądano” . Jest to w gruncie rzeczy lista wszystkich domów w Kutach z adnotacją, kto jest gospodarzem i jakie są źródła utrzymania rodziny. Wspomina się tam o bednarzach, piekarzach, mularzach, szynkarzach itd., którzy żyli z wykonywanej profesji. Na przykład: „Andrzej Krzysztofowicz sposobnością mającego handlu wyżywia się” lub „Jaś Dawidowicz, piekarz, żyje z tego” . Umiejętności, fach, kompetencje zawodowe, stanowiły podstawowy element przetrwania w strukturze społecznej XVIII-wiecznego miasteczka, podobnie zresztą było w późniejszym czasie. A jeśli znalazł się człowiek, który nie dysponował jakąkolwiek oryginalną umiejętnością, mógł on z kolei posiadać unikalny przedmiot lub zasoby materialne, dające szansę na utrzymanie. Na przykład woźnica miał pojazd i konia i dzięki nim żył („furman z furmanki żyje”), ogrodnik z ogrodu, a rolnik z ziemi. Ostatecznie pachołek miejski miał nogi i ręce sposobne do pracy, a stróż żydowskiego „okopiska” oczy i klucz: „Tyś Abrahamowicz na ukopisku żydowskim strażo” Warto w tym miejscu, na marginesie, zwrócić uwagę na używane w wspomnianym dokumencie określenia „bawić się” i „trawić czas”. To pierwsze w języku staropolskim oznaczało „zajmować się (czymś)”. W taki właśnie sposób określano niekiedy czynności zawodowe mieszkańców Kut. Kupcy „bawią się” handlem, garncarze „bawią się” w wytwarzanie naczyń, a jedna z wymienionych w źródle osób, kucharz dworski, „bawił się” w przygotowanie posiłków . W dokumencie pojawia się, jak wspomniano, określenie „trawić czas”. Oto niejaki Stefan Hubert „na usługach skarbowych swój czas strawił i trawi” . Być może znaczenie pojęć „bawić” i „trawić” doprowadzi nas do konstatacji, sugerowanej wcześniej, że ówcześni ludzie w sposób pragmatyczny podchodzili do swoich zajęć, jako źródła zapewniającego przetrwanie. Swoiste zło konieczne. Stąd inne tłumaczenia określeń „bawić się” i „trawić czas”, uwypuklające bardziej negatywne ich cechy, mianowicie: „zajmować się czymś zbytecznym”, „trawić” – czyli marnować czas. Wymiana usług i towaru stanowiła ład gospodarczy miasteczka, była też główną okazją do zacierania się różnic etnicznych. Rynek stanowił miejsce spotkania wszystkich nacji. Do miasta przybywali też często okoliczni górale – Huculi, którzy dostarczali ośrodkowi produktów spożywczych i mięsa, a z czasem wyrobów ich oryginalnej wytwórczości ludowej, szybko zresztą kopiowanej przez lokalnych mieszkańców i sprzedawanych, jako huculskie podróbki, odwiedzającym miasteczko turystom. Aktywność gospodarcza mieszkańców miasta spajała wieloetniczną wspólnotę i jednocześnie dawała jej materialne podstawy egzystencji.

Demografia


Liczebność poszczególnych grup etnicznych w Kutach zmieniała się w czasie, na korzyść powiększającej się społeczności żydowskiej. Nie zmienia to faktu, że duża koncentracja Ormian na tym terenie oraz ich prężna działalność i wyrazistość kulturowa czyniły to miasteczko „ormiańskim” – przynajmniej w świadomości odwiedzających je gości.

Rok Żydzi Chrześcijanie Ogółem
1765 972 ? ?
1785 982 2310 3292
1880 2966 3367 6333
1890 3045 3308 6353
1900 3137 3552 6689
1910 3197 3543 6740
1921 2605 2899 5504
1931 2900 ? ?

Wspomniane grupy etniczne, przy całej swej różnorodności, tworzyły miejską wspólnotę, której zręby odkrywamy w takich zjawiskach, jak stosunki sąsiedzkie, relacje gospodarcze, zakres i formy rywalizacji i konfliktów, czy ład komunikacji językowej. Ten ostatni zasługuje na podkreślenie. W Kutach językiem urzędowym był z początku polski, później niemiecki, zaś w czasach autonomii galicyjskiej i II Rzeczpospolitej znów polski. Poszczególne grupy mówiły dodatkowo w swoich językach: po polsku, rusku, w jidysz, po ormiańsku (w dialekcie kuckim języka zachodnioormiańskiego ). Kuccy sąsiedzi nie stronili od komunikacji wielojęzykowej, dzieci polskie mówiły po rusińsku (i vice versa), niektórzy Ormianie, zwłaszcza mieszkający w sąsiedztwie Żydów, biegle posługiwali się jidysz . W świątyniach kuckich rozbrzmiewały zarazem tradycyjne języki liturgiczne: łaciński, grabar (staroormiański), starocerkiewnosłowiański i hebrajski. Dynamika wzajemnych kontaktów mieszkańców miasta była zależna od przemian gospodarczych, demograficznych i politycznych całego regionu czy państwa, którymi w tym miejscu nie będę się zajmował, zostawiając rzecz na później. Równie ważny element stanowiły też indywidualne doświadczenia, postrzeganie i definiowanie „sąsiadów”, co wyznaczało psychologiczny kontekst wspólnej egzystencji. Dobrze pokazują to obiegowe wyobrażenia (stereotypy) na temat poszczególnych grup zawarte w dowcipach i anegdotach z Kut. Występujący w tych opowieściach Ormianie są zwykle sprytni, inteligentni, ceniący zysk, a kontaktujący się z nimi na niwie handlowej Huculi okazują się łatwowierni, prości, przywiązani do tradycyjnych pojęć, które to przywiązanie prowadzi do przysłowiowej, zupełnie nieracjonalnej wymiany garnca złota na miedziany kocioł. Dwaj bracia Romaszkanowie, Kajetan i Awedyk, handlowali w górach z Hucułami. Pewnego razu Hucuł powiedział im, że znalazł dużo miedzianych monet i chce z nich zrobić kocioł. Bracia patrzą i widzą, że to są złote monety [a nie miedziane]. Biorą te monety [od Hucuła i w zamian] przynoszą mu wielki kocioł. A za złote monety kupili dwa majątki: Horodenkę i Ispas . Było to dość przewrotne wyjaśnienie sukcesu ekonomicznego jednych i niepowodzenia innych mieszkańców (istotne, że anegdoty te opowiadali sobie Ormianie, Huculi mieli być może swoją wersję). Subiektywne odczucia poszczególnych osób i grup w miasteczku wpływały na losy pokuckiego miasta niekiedy silniej aniżeli obiektywne procesy i polityczne decyzje.

Dom i warsztat pracy


Wieloetniczność nie stanowiła jedynie źródła bogactwa i uroku, takie przekonanie byłoby historiograficzną idealizacją. Zróżnicowanie często stawało się zarzewiem konfliktów o rozmaitym podłożu: rywalizacji o przestrzeń do zamieszkania, konkurencji handlowej, poszukiwania szans edukacyjnych, form ekspresji politycznej i kulturalnej. Głębsza refleksja wskazuje, że „pokojowa egzystencja” różniących się kulturowo etnosów mogła się opierać, z jednej strony, na udziale w ograniczonych (a więc wymagających troski) zasobach naturalnych i kulturowych, z drugiej zaś strony na istnieniu wspólnych celów do osiągnięcia, takich jak na przykład bezpieczeństwo publiczne, pomyślność gospodarcza i demograficzna. Najbardziej stabilne społecznie okresy w dziejach miasteczka wynikały z ekonomicznej prosperity, która przejawiała się także przyrostem demograficznym. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, przynajmniej w odniesieniu do pierwszej połowy XIX wieku, że zawirowania w obrębie ładu demograficznego i gospodarczego zawsze prowadziły do zaostrzania konfliktów etnicznych. Idee polityczne, manifestujące się dopiero w czasach galicyjskich, zwłaszcza od połowy XIX wieku, zaostrzyły społeczne podziały, jednak miały charakter wtórny, w początkowym okresie ograniczony jedynie do lokalnych elit, które rościły sobie prawa do reżyserii procesów społecznych . Pierwotne, jak zawsze, pozostawały relacje rodzinne, sąsiedzkie, na ogół o charakterze lokalnym, rzadziej regionalnym – ograniczającym się zasadniczo do kontaktów wschodniogalicyjskich i Bukowiny. Życie codzienne w miasteczku rozgrywało się w ramach domu i warsztatu pracy, to znaczy w obrębie relacji rodzinnych, towarzyskich, sąsiedzkich i zawodowych. Tło tych kontaktów stanowiły instytucje religijne i świeckie, a mówiąc ściślej: świątynia i agora. Miasto było podzielone na „strefy” religijnego wpływu. Synagoga usytuowana w północno-zachodniej części miasteczka graniczyła z domami Żydów; kościół ormiański – wybudowany na parceli w południowo-zachodniej części Kut otoczony był domostwami chrześcijan. Nieopodal kościoła ormiańskokatolickiego znajdowała się także cerkiew greckokatolicka. Pierwszy kościół drewniany dla rzymskich katolików, jak już wspomniano, wybudowany późno w 1861 roku, znajdował się na wschód od świątyni przeznaczonej dla Ormian. Przestrzeń sacrum w pejzażu miasta stanowiły także cmentarze: żydowski i ten przeznaczony dla katolików wszystkich obrządków (od czasów reform józefińskich). Miejsca te były stosunkowo oddalone od siebie. W czasach ogromnej śmiertelności procesja pogrzebowa była niemal codziennym zjawiskiem i stanowiła swoisty religijny performance, odciskający się w pamięci mieszkańców. Kościół, a właściwie trzy parafie katolickie (rzymska, ormiańska, grecka) oraz synagoga stanowiły centra życia duchowego, były to także instytucje strzegące norm kulturowych i odrębności w ramach obrządkowych i wyznaniowych wspólnot. Rynek miejski, jak i świątynie przyciągały ludzi z zewnątrz, z dalszej i bliższej okolicy (w tym na przykład zamieszkałych w górach Hucułów, czy osiadłych w Mołdawii Ormian). Plac targowy, ulice, a także instytucje publiczne (szkoły, urzędy, kasa pożyczkowa), stanowiły w Kutach miejsce socjalizacji oraz wymiany handlowej. Warto podkreślić, że „ruch” w zakresie tworzenia budynków użyteczności publicznej, a także instytucji etnicznych (cechy, stowarzyszenia, szkoły i czytelnie), mający swój własny rytm dla każdej nacji, ukazywał przemiany w statusie poszczególnych grup.

Rodzina


Fundamentem życia mieszkańców Kut pozostawała rodzina, której kształt wynikał z oddolnych procesów doboru partnerów, panujących wzorców i nacisków klanowych czy stanowych oraz możliwości ekonomicznego zapewnienia bytu potomstwu. Trzeba zaznaczyć, że wymienione czynniki kształtujące kuckie rodziny (ormiańskie, żydowskie, rusińskie i polskie, a czasem mieszane, o czym mowa będzie dalej), były zmienne w czasie, nie zawsze też opierały się na zasadzie świadomego wyboru, niekiedy polegały na decyzji innych jednostek i podmiotów, a także były wynikiem kulturowej przemocy. W sferze doboru partnerów, a zatem stosunków matrymonialnych, pewną rolę odgrywało uczucie. W dokumentach kurii ormiańskokatolickiej we Lwowie odnajdujemy szereg pism od Ormian z Kut, proszących o zezwolenie na zawarcie związku małżeńskiego z krewną osobą. Jako argument podaje się tam na ogół właśnie uczucie jako motyw podjęcia matrymonialnej decyzji:

„(…) zapałałem ku niej taką miłością, że bez niej absolutnie żyć bym nie mógł”.

W taki sposób argumentował w 1905 r. prośbę skierowaną do lwowskiego arcybiskupa ormiański kupiec Kajetan Sarkisiewicz (ur. 1869), pragnący poślubić Zofię Romaszkanównę (ur. 1882). Tenże Kajetan nadmieniał jednocześnie, że mieszkając w Kutach przy matce, zasadniczo nie ma w czym wybierać, ponieważ „prawie z wszystkimi jest spokrewniony”. Zofia także deklarowała szczerą miłość: „kocham go serdecznie!”, dodając, że związek z majętnym kuzynem jest dla niej „boskim zrządzeniem”, ponieważ dotychczas żyła na łasce u wuja, a zaślubiny dają jej szansę bycia „własną panią” . Podobnych przypadków w środowisku ormiańskim Kut jest więcej. Na ogół jednak w stosunkach matrymonialnych odnaleźć możemy ład, za którym ukrywały się ekonomiczne i klanowe koterie, a także środowiskowe wpływy. W dziedzinie doboru małżonków odnajdziemy też mechanizmy etniczne, które wskazują, że czynnik ten odgrywał istotną rolę w formowaniu się nowych stadeł małżeńskich. W konsekwencji prowadziło to do powstawania swoistych nisz zawodowych, które miały charakter etniczny. Dobrym przykładem może być rozrodzona w Kutach rodzina Napów [Nappów], której przedstawiciele w większości parali się garncarstwem. I choć w potocznym odbiorze „sztuka huculska” kojarzona jest wyłącznie z ludnością górską Karpat wschodnich (greckokatolickiego obrządku), to w przypadku wspomnianej rodziny, mamy do czynienia z rzymskimi i ormiańskimi katolikami zamieszkującymi Kuty . Oznaczało to reprodukowanie określonych kompetencji i kwalifikacji zawodowych, a także prestiżu społecznego w ramach etnosu. To zjawisko doczekało się już teoretycznego i kompetentnego opracowania w literaturze zachodniej, ale w konkretnych realiach wschodniogalicyjskich (czy szerzej wschodnioeuropejskich) nadal czeka na swojego badacza.

Przypisy

<references />